Śląsk XXI

Środa, 8. września 2010

Aktualności

 

Administracja państwowa zawiodła

Posłowie Jerzy Polaczek (Prezes Polski Plus) oraz Lucjan Karasiewicz (szef śląskich struktur partii) wystąpili we wczorajszym wydaniu Misji Specjalnej, poświęconemu tragicznej powodzi, która w ostatnich dniach spustoszyła wiele miejscowości w Polsce. - Państwo się nie sprawdziło. 100 tys. ludzi może stracić, lub już straciło, dorobek życia, są setki niedziałających szkół - komentuje Jerzy Polaczek. - 14 maja powinny zostać podjęte kluczowe decyzje, dotyczące zarządzania kryzysowego - tymczasem MSWiA 16 maja mówi nam o stabilnej sytuacji - to jest wysoce naganne. - Administracja państwowa nie reagowała na czas, bo w naszym państwie w weekendy nikt nie pracuje. To było największe nieszczęście przy tegorocznej powodzi. Dopiero w poniedziałek postanowiono działać. Wtedy było już za późno - mówi poseł Lucjan Karasiewicz. - Smutne jest to, że rząd nie wykorzystał wszystkich zasobów do walki z powodzią. Byłem w Mińsku - w siedzibie Batalionu Wojsk Inżynieryjnych. Stało tam mnóstwo dobrego sprzętu, np. amfibii - ale nikt z tego nie skorzystał. - Smutne jest to, że w telewizji ciągle oglądaliśmy "wypady na wały" rozmaitych VIPów - mówi Jerzy Polaczek. - Zasadą akcji ratunkowych jest to, że gdy ludzie ratują własne życie, swój dobytek, inwentarz - to prominentne osoby przychodzą na sam koniec. Ich zadanie to kierowanie akcją w centrum zarządzania kryzysowego. Niestety wszystko było na odwrót. Program Misja Specjalna z udziałem posłów Jerzego Polaczka i Lucjana Karasiewicza - oglądaj >>TU<<.

Autonomia Śląska jest kłamliwą mrzonką

Email Drukuj

witold_naturskiWitold Naturski, radny sejmiku wojewódzkiego, wiceprezes "Śląska XXI" na łamach "Dziennika Zachodniego" odnosi się do kwestii autonomii Śląska [artykuł w formacie pdf pobierz >>TU<<].

Od wielu lat podczas organizowanych od czasu do czasu konferencji i bardziej regularnie w mediach toczy się debata nad przyznaniem Śląskowi autonomii na przedwojennych zasadach. Piewcy tej idei zdają się abstrahować od realnych możliwości jej realizacji. Zakładając ich dobrą wolę, można by stwierdzić, że myślą życzeniowo. Stosując założenie odwrotne, poczynań takich nie da się jednak nazwać inaczej niż aktywnością użytecznych idiotów. Poniżej kilka powodów, dla których uzyskanie obecnie przez Śląsk autonomii jest niemożliwe, a być może byłoby nawet szkodliwe.

Po pierwsze, spośród parlamentarzystów tylko niecała setka wywodzi się z województwa śląskiego. W tej grupie znajdzie się wielu, którzy idei autonomii są nieprzychylni. Przeprowadzenie przez parlament niezbędnych ustaw, budzących sprzeciw lwiej części posłów z innych, często biedniejszych regionów jest w przewidywalnej przyszłości niemożliwe. Jedyną szansą byłoby ewentualne pozyskanie przychylności polityków z innych części kraju, mających podobne aspiracje. O ile mi wiadomo, ani Pomorze, ani Wielkopolska o autonomię nie zabiegają, a rządząca w województwie Platforma Obywatelska nie podchodzi obecnie poważnie do politycznych żądań Ruchu Autonomii Śląska.

Po drugie, sytuacja społeczno-polityczna Polski dziś zasadniczo różni się od tej w dwudziestoleciu międzywojennym. Po przegranym plebiscycie i zbrojnym wywalczeniu znacznej części terenów Górnego Śląska dla Polski, wracająca na te ziemie po kilkuset latach ojczyzna musiała zaoferować ich mieszkańcom więcej niż ?przywykłym" do cywilizacyjnego zacofania Polakom z zaboru rosyjskiego i austriackiego. Walka o dusze Ślązaków, często prostych ludzi, toczyła się głównie na froncie komfortu życia. Muzeum Ziemi Górnośląskiej w Ratingen (Północna Nadrenia Westfalia) ma w swojej stałej ekspozycji zbiory propagandy niemieckiej z lat 20. Skupiała się ona głównie na przekonywaniu górników i hutników, że kultura pracy i świadczenia socjalne stoją w Niemczech na znacznie wyższym poziomie niż w powstającej Polsce. Władze w Warszawie nie miały innych argumentów, jak tylko obiecać, że w zamian za wierność ojczyźnie pieniądze na Śląsku wypracowane będą tam dzielone. Czy teraz mamy do czynienia z podobnymi zagrożeniami?

Po trzecie, chęć choćby osłabienia państwa polskiego w XXI wieku, sąsiadującego z jednej strony z putinowską Rosją i Białorusią Łukaszenki, a z drugiej ze zdającymi się przy każdej okazji mówić ?Europa to my" Niemcami każe zastanowić się, czy głoszący podobne inicjatywy czują się jeszcze obywatelami Rzeczpospolitej. Bo to, że nie czują się Polakami przyznają otwarcie sami.

Po czwarte, nie wiadomo, czy autonomią miałoby się objąć woj. śląskie i opolskie, czy też wprowadzony ledwie 10 lat temu ład zmieniać, wycinając z obu województw część historycznie śląską.

Sam, uważając się za Ślązaka, choć od więcej niż trzech pokoleń jestem nim tylko w połowie, staram się szanować mieszkających na terenie całego regionu nie-Ślązaków, zarówno tych, którzy przybyli tu za pracą, jak i tych, których często wbrew ich woli, przymiotnik ?śląski" zaczął obowiązywać 1 stycznia 1999 r.

Działalność panów z RAŚ jako żywo przypomina przekaz płynący z historycznych materiałów niemieckich zgromadzonych w Ratingen. Sami uważając się za elitę, przy pomocy prymitywnych, choć nośnych haseł typu?oddajcie nam nasze pieniądze", posłuchu starają się szukać wśród, słusznie skądinąd zdrzaźnionych otaczającą ich rzeczywistością rodowitych Ślązaków. Jednak ci działacze zapominają, że przyczyną zapóźnień gospodarczych i cywilizacyjnych regionu nie jest Polska, a jedynie narzucony jej przez układ jałtański, panujący blisko 45 lat komunizm. Prosiłbym aktywistów RAŚ, by przypomnieli sobie, że często w historii nieprzemyślane działania w tzw. dobrej wierze sprzyjały nie tym, którym sprzyjać powinny.
Niech więc RAŚ skupi się na odzyskiwaniu wywiezionych ze Śląska dzieł sztuki czy też na debacie nad nazwą katowickiego lotniska.

 

Witold Naturski, radny sejmiku wojewódzkiego, wiceprezes Stowarzyszenia ?Śląsk XXI".


Materiał pochodzi z "Dziennika Zachodniego" 18 listopada 2008 roku [pobierz w wersji pdf >>TU<<].

 

 
Komentarze (20)
Do 53
20 Piątek, 26. Grudzień 2008 23:42
Radek
A co ja napisałem złego? 52% ziem obecnego województwa to nie Śląsk. Na opolszczyźnie nie chcą wspólnego terytorium ze Ślązakami że tak ich nazwę katowickimi. Lotnisko też na Śląsku nie jest.
Po pierwsze HISTORIA
19 Sobota, 13. Grudzień 2008 00:27
53
Moi drodzy. Pan Naturski i wiele innych osób wypowiada się wielce na temat Śląska a wie o nim tyle, co nic.
Ja, co prawda mieszkam na Górnym Śląsku, i to tym "katowickim", ale pamiętam, że stolicą Górnego Śląska zawsze było Opole. Nazywanie więc śląska opolskiego "garbem" jest wysoce niestosowne.
Po drugie. Gdyby ktoś zajął się historią Śląska tak naprawdę, wiedziałby, że Śląsk to nie tylko część województwa śląskiego (po wyłączeniu ziem częstochowskich i zagłębia), również województwo opolskie, i dolnośląskie ale również część ziem leżących obecnie w granicach Republiki Czeskiej a także Niemiec !
Dlatego, jeśli ktoś uważa, że na temat Śląska mogą wypowiadać się wyłącznie Ślązacy mieszkający w granicach administracyjnych (czyt. pod okupacją) Polski, myli się bardzo. Dla mnie zdanie Ślązaków, którzy po idiotycznych podziałach administracyjnych nieuwzględniających historii i woli mieszkańców Śląska znaleźli się pod rządami innych państw, jest tak samo ważne jak zdanie moje i wielu innych współrodaków.
Marcin, Radek, douczcie się trochę.
Pozdrawiam.
Problem w tym
18 Poniedziałek, 08. Grudzień 2008 23:05
Radek
że Opole nie chce mieć nic wspólnego z Katowicami. Ślązacy boją się Ślązaków? RAŚ mówi o poszanowaniu ludności nieśląskich 52% terytorium województwa a sam chce nadać imię Ślązaka Lotnisku, które nawet nie jest położone na Śląsku. To co z tym poszanowaniem?
+
17 Wtorek, 02. Grudzień 2008 11:47
Marcin
Dokładnie mam na myśli oddzielenie Zaglebia Dabrowskiego( silnego przemysłu), a chec przylaczenia wojewodzta Opolskiego, ktore pod wzgledem atrakcyjnosci inwestorskiej, czy przemyslu zajmuje jedno z najslabszych miejsc jezeli chodzi o nasze wojewodztwa. Dlatego jezeli RAS mowi o autonomii(czyli zysku finansowym Slaska), a chce przylaczyc "garb" Opolski, to smiem powatpiewac w ich dobre intencje. Pozdrawiom, pyrsk( przeprasza za wypowiedz w dwóch postach
Pan Naturski ma rację.
16 Wtorek, 02. Grudzień 2008 11:17
Marcin
Autonomia sama w sobie jest godna debaty, natomiast pan Naturski ma zdecydowanie racje piszac o tym ze przekonanie politykow do autonomii Slaska bedzie chyba nawet trudniejsze niz przekonanie mieszkancow wojewodztwa slaskiego do takiego rozwiazania. Natomiast RAS, jest dla mnie organizacja ktora psuje pozytywny wizerunek slaskosci, i autonomii. Moze przypomne ze Jerzy Gorzelik(przewodniczacy RAS), chce aby o ewentualnej autonomii Slaska decydowali tez "Slazacy" ktorzy mieszkaja w Niemczech. Jezeli do tego dodamy, chec rozlamu wojewodztwa na czesci, to ewidentnie widac, ze autonomista z RAS, nie chodzi o dobro wojewodztwa, a o zdobycie wszelkimi sposobami samorzadnosci, by czerpac z tego rozwiazania polityczne korzysci.
agresja Śląsk-Polska
15 Piątek, 21. Listopad 2008 23:34
53
Krzysztof Ptak wspomina, że 20, 30 lat temu iskrzyło na linii Hanysy-Gorole. Najostrzej zawsze było między Ślązakami i Zagłębiakami, ale myślę, że teraz najłatwiej jest nam się dogadywać, bo sztucznie stworzone województwo śląskie nie podoba się ani im, ani nam. Niestety nie przeskoczymy sprawczej ręki warszawki.
Uważam, że nie ma co się obawiać powrotu spięć między Śląskiem a Polską, bo one wciąż mają miejsce i to one właśnie powodują, że powstają ruchy autonomiczne, a nawet ostatnio słyszałem już o ruchu separacji śląska. Uważam, że gdyby polscy politycy mieli odwagę przyznać się, że w ogóle nie znają się na historii i kulturze Śląska i zaczęliby więcej słuchać głosu Śląska a mniej się wymądrzać na jego temat, to byłaby szansa na dogadanie się.
Niestety, jeśli na przykład [tu już sam się ciachnę] - sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa niejaki Andrzej Przewoźnik ma swoje pomysły kogo można a kogo nie można na Śląsku upamiętniać (przykład: Łąka Prudnicka) albo zmienia napisy na tablicach tak, by przypadkiem nie pokazały prawdy o mordowaniu Ślązaków przez Polaków (przykład: obóz "Zgoda" w Świętochłowicach), pokazuje pogardę dla naszej historii, lub po prostu jej nie zna i nie powinien w tej kwestii w ogóle otwierać [ciach] ust. To jeden malutki przykład rządzenia się na Naszej Ziemi przez ludzi, którzy kompletnie jej nie znają. Takie działania powodują poczucie niesmaku w rodowitych Ślązakach, którzy chcą pielęgnować swoją kulturę, czcić swoich przodków (którzy często byli właśnie Niemcami, panie Przewoźnik) i skłania ich do coraz głośniejszego protestowania przeciw takim wulgarnym zachowaniom.
Nawet Sejmik "Śląski" obawia się autonomii. Zastanawiam się, czy oni naprawdę reprezentują interesy Śląska ? Wiem, idiotyczne pytanie, przecież sami powyżej widzimy radnego tego sejmiku i jego [ciach] wypociny.
Może naprawdę tym państwu lepiej byłoby siedzieć sobie w Warszawie i nie maczać swoich brudnych łap w Śląsku ?
Iskrzenia są i widzę, że są coraz większe. Jeśli polacy się nie opamiętają i nie zaczną z nami rozmawiać, obawiam się, że na i tak spokojnym i opanowanym Ruchu Autonomii Śląska może się nie skończyć.
Oby politycy się w porę zreflektowali. Pozdrawiam.
Do: Krzysztof Ptak
14 Czwartek, 20. Listopad 2008 13:06
Michal
Oczywiście, implementacja szerokiego samorządu terytorialnego w formie autonomii to projekt na wiele lat. Edukacja, debata publiczna i wyzbycie się wmontowanych przez PRL kłamliwych "dogmatów", w/g których silne państwo to państwo scentralizowane, to środki prowadzące do tego celu. Wzorem niech będzie Hiszpania, która pod wieloma względami przypomina Polskę (duży rozrzut pomiędzy rozwojem gospodarczym regionów, okresy rządów autorytarnych, populacja, mniejszości etniczne). Tam każdy z regionów cieszy się zakresem samorządności na miarę własnych aspiracji, a zasady rozliczania finansów pomiędzy poszczególnymi wspólnotami a Madrytem powinny być dla nas wzorem.
Ten wielki projekt wymaga wiele czasu i zmian w mentalności w zakresie relacji państwo-region-jednostka. Dlatego określanie niemałego środowiska kilku tysięcy członków mianem "użytecznych idiotów" na łamach wielkonakładowego dziennika uważam za zachowanie niegodne, taki język agresji niszczy poziom debaty publicznej i kompromituje autora.
Sceptycznie o autonomii...
13 Czwartek, 20. Listopad 2008 12:08
Krzysztof Ptak
Podobnie jak niektorzy piszacy tu forumowicze, zgadzam sie co do pozytywnego znaczenia slowa "autonomia", niemniej osobiscie podchodze dosc sceptycznie do kwestii autonomii Slaska w najblizszej perspektywie. Autonomia w ramach panstwa jest swietna idea, ale proponujac ja nalezy miec na uwadze czynniki spoleczne i historyczne, ktore w naszym przypadku sa bardzo istotne.
Nalezy pamietac ze w Polsce slowo patriotyzm i niepodleglosc sa gleboko zakorzenione w swiadomosci spoleczenstwa, z uwagi na taka a nie inna historie naszego kraju. Dlatego tez wiele osob bardzo negatywnie ocenia wszelkie proby "wyrywania" kawalkow Polski i nadawania im jakis szczegolnych praw. I choc wedlug mnie (jak i pewnie wiekszosci z Was) wiekszosc tych argumentow jest kompletnie nieracjonalna i ludzie ci nie maja pojecia na czym polega dzisiejszy patriotyzm, to jednak duza czesc naszego spoleczenstwa traktuje silna, scentralizowana Polske jako dobro nadrzedne. Oczywiscie nie nalezy godzic sie na ich poglady i probowac zmieniac obecny stan rzeczy, ale bylbym bardziej za decentralizacja i przekazywaniem kompetencji oraz funduszy na nizsze szczeble, niz za autonomia regionu. Roznica polega przede wszystkim na tym, ze wzmocnienie samorzadnosci i niezaleznosci lokalnej odbylo by sie w skali calego kraju, a nie tak, ze to jeden region "wyrywa" dla siebie jakies dodatkowe prawa i przywileje. Chcialbym podkreslic specyfike naszego kraju gdzie po ponad 150 latach zaleznosci od innych krajow naszemu spoleczenstwu daleko jeszcze do zachodnich demokracji. Jeszcze 20, 30 lat temu mocno iskrzylo na linii Hanysy - Gorole, czy Slask-Warszawa i jestem przekonany ze nadanie autonomii Slaskowi obudzilo by upiory z tamtych czasow. Skala rasizmu, szowinizmu czy prymitywnie pojmowanego patriotyzmu pokazuje jak daleko nam do krajow gdzie pochodzenie, kolor skory czy akcent nie maja dla ludzi wiekszego znaczenia. Nasze pojmowanie patriotyzmu lokalnego przez wielu bylo by pewnie uwazane jako proba separacji i obawiam sie ze na zwyklej wymianie zdan moglo by sie nie skonczyc. Przyklad b. Jugoslawii pokazuje ze patriotyzm jednych od razu implikuje nienawisc innych i choc region ten ma swoja specyfike to jednak mentalnie nasze spoleczenstwa sa sobie dosc bliskie...
Podsumowujac - uwazam autonomie Slaska za dobra idee i nalezy o niej na pewno dyskutowac, niemniej uwazam ze na faktyczne wcielenie jej w zycie jest jeszcze za wczesnie. Budujmy najpierw spoleczenstwo obywatelskie, zdecentralizowane i otwarte na innych, a wtedy autonomia przestanie byc mrzonka, a czyms realnym.

Pozdrawiam
Przepraszam
12 Czwartek, 20. Listopad 2008 00:17
53
Administratora i resztę czytelników przepraszam za moje [ciachy], ale pisałem komentarz nieco wzburzony.
Krzysztof Ptak - racja. Poniosło mnie.
Widzę na szczęście, że światopogląd pana Naturskiego nie tylko mnie ukłuł w oczy. Do tego przeczytałem, że expremier Kaczyński w Brzegu, czyli na śląskiej ziemi, (i to w momencie, kiedy byłem jedno piętro nad nim) miał czelność określić ruchy autonomiczne na Śląsku mianem "niebezpieczeństwa". Jeszcze do niedawna szanowałem PiS, ale niestety stracił poważanie w moich oczach.
Myślę, że gdyby polacy podchodzili do Śląska z szacunkiem, to Ślązacy odwdzięczyliby się tym samym, ale im bardziej chcą nas zdeptać, tym my będziemy twardsi. Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam za poprzednie słownictwo.
Do: Smith
11 Środa, 19. Listopad 2008 23:11
Michal
Gdyby realpolitik był podstawą wszelkich inicjatyw politycznych w Polsce, socjalizm by upadł znacznie później niż w roku 89, bo to co robiła opozycja komunistyczna, z całą pewnością nie było twardym stąpaniem po ziemi. Ale czego dziś wymagać od konformistów przyssanych do funkcji.
Czyżby PolskaXXI obawiała się konkurencji ze strony RAŚ?
10 Środa, 19. Listopad 2008 21:22
Franciszek Buła
Tekst wklejony za zgodą autora pochodzi z blogu http://gornyslask.wordpress.com

Z wielką ulgą przeczytałem tekst wiceprzewodniczącego Śląska XXI o tym, że autonomia jest kłamliwą mrzonką. Wreszcie grupa pisowskich spadochroniarzy wyraźnie pokazała swoje oblicze. Wraz z wystawną fetą założycielką trudno było ocenić ich przyszłe posunięcia, choć można było snuć przypuszczenia dotyczącego przyszłego profilu ludzi Dutkiewicza. Dziś nie mam już wątpliwości, samorządowy z Polski XXI nie mają pojęcia o idei samorządności oraz czym jest śląska specyfika.

Przypuszczeń, co do prawdziwych intencji Śląska XXI nabrałem po analizie wcześniejszej działalności jego działaczy oraz lekturze programu. Jerzy Polaczek, Tomasz Pietrzykowski, Krzysztof Mikuła, Lucjan Karasiewicz czy choćby młody karierowicz Witold Naturski, o którym będzie mowa poniżej, wszyscy oni byli związani z Prawem i Sprawiedliwością. Można się kłócić, czy należeli do liberalnego skrzydła partii bądź nie. W każdym bądź razie to już dużo mówi o poglądach tych panów na sprawy Górnego Śląska i jego mieszkańców. Choć program polityczny dość składnie prezentuje koncepcje decentralizacji państwa, między wierszami ukrywa się centralizm i etatyzm. Moje przypuszczenia rozwiał wspomniany już radny do sejmiku Woj. śląskiego Witold Naturski w artykule zamieszczonym w Dzienniku Zachodnim. Znajduje się on również na stronie internetowej Śląska XXI.

Żałuję młody samorządowiec nie odrobił lektury przed napisaniem owego felietonu, bo wskutek niewiedzy błędnie postawił tezę. Świadczy o tym już pierwsze zdanie, że RAŚ opowiada się za przyznaniem autonomii na przedwojennych zasadach. Liderzy Ruchu wielokrotnie wspominali, że dążą do przywrócenia autonomii w zmodyfikowanej formie. Absurdalne byłoby przecież przyjmowanie statusu autonomicznego na zasadach z 1922 r. Obecnie RAŚ propaguje autonomię w formie nowoczesnej decentralizacji, która występuje w państwach Europy Zachodniej: w Hiszpanii, Włoszech, Wielkiej Brytanii czy Belgii. Przytaknąłbym Witoldowi Naturskiemu, że członkowie RAŚ to użyteczni idioci, gdyby rzeczywiście dążyli do odtworzenia autonomii Śląska w formie z okresu międzywojennego.

Po postawieniu błędnej tezy młody radny grzęźnie dalej w niedorzecznej argumentacji. Po pierwsze, nawet gdyby posłowie z Górnego Śląska walnie opowiedzieliby się za autonomią, co jest póki, co praktycznie niemożliwe, i tak należałoby przekonać ponad 307 posłów. Do wprowadzenia autonomii Górnego Śląska trzeba przecież zmienić konstytucję. Zatem nie ma, co oczekiwać, że autonomia nadciągnie nad Śląsk wraz korzystnym wiatrem znad Warszawy. Taka argumentacja jest rzeczywiście mrzonką. Warto nadmienić, że także w innych regionach Polski, mamy do czynienia z ugrupowaniami, które wspierają ideę autonomii regionalnej jako nowoczesnej decentralizacji. Chodzi mi o stowarzyszenie Nasza Wielkopolska, które podziela poglądy RAŚ w tej kwestii.
Drugi argument dotyczy sytuacji społecznej w przemysłowej części Górnego Śląska po I wojnie światowej. Witold Naturski uważa, że autonomię z 1920 r. przyznano, by zrekompensować obniżenie poziomu życia Ślązaków, którzy znaleźli się w granicach państwa Polskiego. Warto przypomnieć, że po wieloletniej eksploatacji zasobów regionu w okresie PRL i III RP, poziom życia jego mieszkańców obniżył się. Wobec tego moralnym obowiązkiem państwa polskiego powinno być przywrócenie autonomii.
Trzeci argument potwierdza, że pojęcie autonomii i samorządności młodemu politykowi jest obce. W wersji zachodnioeuropejskiej autonomia nie jest osłabieniem państwa, tylko jego wzmocnieniem, bo poprzez przekazanie kompetencji oraz finansów rządowi regionalnemu usprawnia się rozwiązywania problemów społecznych niedostrzegalnych ze stolicy. Czyżby tak inteligentny człowiek mylił autonomię z separacją, która jest rzeczywistym zagrożeniem dla państwa. Nie sądzę.
Argument czwarty dotyczy nieopłacalności łączenia Województwa śląskiego z opolskim i tworzenia w oparciu o historyczne granice Województwa Górnośląskiego. Na to odpowiem tylko tyle, że każdy błąd trzeba naprawić. Największym bublem reformy samorządowej sprzed 10 lat było stworzenie pseudoregionu - malutkiego opolskiego pomiędzy Dolnym a Górnym Śląskiem.

Autor artykułu pisze, że stara szanować się nie-Ślązaków mieszkających na Górnym Śląsku oraz tych, którzy nieszczęśliwe od 1999 r. mieszkają w Województwie śląskim. Czyżby implicytnie zakładał, że RAŚ tego nie robi? Ruch Autonomii Śląska skupia zarówno rodowitych Ślązaków, jak i tych, którzy tych korzeni tu nie mają, ale zależy im na dobru regionu.

W konkluzji polityk proponuje śląskim autonomistom, aby nie zajmowali się autonomią, tylko skupili się ?na odzyskiwaniu wywiezionych ze Śląska dzieł sztuki czy też na debacie nad nazwą katowickiego lotniska?. Jak sądzę RAŚ nie posłucha młodego koniunkturalisty, bo działalność podtrzymująca dziedzictwo kulturowe polega na pielęgnowaniu autonomii kulturalnej, którą Śląsk posiadał od zawsze. Teraz pora na autonomię ustrojową.
Na temat panowie, na temat...
9 Środa, 19. Listopad 2008 20:45
Smith
Czytam tekst, a potem komentarze i wydaje mi się, że nie dotyczą tego tekstu. Przecież autor nie mówi, że autonomia finansów jest złem lub, że się ślaskowi nie należy. Zwraca tylko uwagę, że zgłaszanie postulatów niemożliwych do realizacji jest politycznym humbugiem. Robi tak np. Korwin-Mikke.
Może zbyt wali po oczach tych, którzy żyją w świecie fantazji i uwarzają, że RAŚ coś wywalczy, a oni trafią szóstkę w totka? Polityk ma twardo stąpać po ziemi. I za to Naturskiego popieram. A nieskuteczni Rejtani mnie wkurzają. Realpolitik to klucz by zyskać cokolwiek dla tego nielubianego w Polsce (były takie badania) regionu. Nie można stawiać nierealnych żądań tylko dyplomacją i uporem w drobnych sprawach załatwiać po kolei co się da.
Do: Krzysztof Ptak
8 Środa, 19. Listopad 2008 13:38
Michal
Słuszna skądinąd uwaga kończąca pańską wypowiedź ,w pierwszym rzędzie skierowana jest do wiceprezesa i autora komentowanego tekstu, jak rozumiem?
Nie bójmy się słowa autonomia, bo niesie ono jak najbardziej pozytywną treść. Wypowiedź samorządowca krytykująca ideę poszerzenia samorządu jest kuriozalna.
O ileż łatwiejsze byłoby funkcjonowanie wszystkich trzech szczebli samorządu, gdyby z góry wiadomo było jakim budżetem będą funkcjonowały, gdyby dało się skutecznie planować z wyprzedzeniem większym niż kilkumiesięczne. A tak każdego roku, w zależności od łaski rządu i parlamentarzystów w zakresie wielkości subwencji i dotacji, nasi samorządowcy wykreślają zaplanowane lub na chybcika dopisują nowe, nieprzemyślane, inwestycje. Tym sposobem od 8 lat w Katowicach niszczeje niedokończona biblioteka uniwersytecka, bo z roku na rok parlamentarzyści z innych regionów Polski wykreślają dotacje na ten cel, ot klasyka w tym kraju, takie dziadowskie planowanie. To są właśnie pozostałości skompromitowanego centralnego planowania, w tym zakresie zdecydowanie popieram RAŚ, który proponuje odwrócenie zasad rozliczania się z Warszawą- jak obecnie, że wszystko oddajemy do wspólnego worka centralnego, z którego wracają kwoty stanowiące dochód własny gmin, powiatów i województwa (groszowy udział w PIT i CIT), a później łaskawie ochłapy w postaci dotacji, o ile w drodze rozgrywek politycznych nie utrącą ich w parlamencie. Regionaliści proponują przywrócenie normalności z okresu międzywojennego, gdy woj. śląskie samodzielnie zbierało taksy, a następnie na podstawie stałego wzoru matematycznego obliczano kwotę przekazywaną do budżetu państwa. Budżet był przewidywalny, a planowanie inwestycji miało realny wymiar, co zresztą widać po ilości inwestycji okresu międzywojennego, które do dziś cieszą oko rozmachem i architekturą. Takich inicjatyw oczekuję od naszych samorządowców, a nie bełkotu ideologicznego jak w powyższym tekście.
Pozdrawiam serdecznie
autonomia - nie, samorzadnosc i decentralizacja - tak!
7 Środa, 19. Listopad 2008 13:05
Krzysztof Ptak
Przygladam sie od paru lat poczynaniom czlonkow z RAS i choc w wielu przypadkach maja oni bardzo skrajne podejscie do odrebmnosci Slaska, co jest mi zupelnie obce, sa grupa m.in. dzieki ktorej rozmawiamy na temat sensu czy zakresu naszej autonomii. Z jednej strony nalezy uwazac zeby niektore ich idee nie zepchnely nas mentalnie w strone baskow czy Irlandczykow spod znaku IRA, z drugiej jednak gloszac ostre postulaty - jest szansa ze te "mieksze" bedziemy w stanie wcielic w zycie. Czym innym jest bowiem autonomia a czym innym sensowna decentralizacja i wzmocnienie roli samorzadow!
Jako przyklad uwazam szkolnictwo gdzie dzieki totalnej centralizacji oswiaty, ja konczac szkole srednia w Katowicach mam taka sama wiedze nt historii Slaska jak Pomorzanin i vice versa. A dlaczego nie mozna by rozbic lekcji historii na jakims etapie na przykladowo 50% - historia Polski, 50% - historia Slaska i Zaglebia. Inna kwestia to mowienie gwara w szkole czy tez wprowadzenie zajec fakultatywnych z gwary. W wielu krajach samorzady staraja sie podkreslac znaczenie dialektow i norma jest np ze student z Madrytu musi sie przestawic na katalonski studiujac w Barcelonie czy tez student z Dublina musi sie niezle nagimnastykowac zeby zrozumiec profesora w Cork czy Kerry chcac tam studiowac...
U nas niestety centralizacja z czasow minionych dalej istnieje w glowach wielu osob i nie rozumieja oni istoty odrebnosci kazdego regionu czy tez miasta.
Obecnie mieszkam w Irlandii gdzie przynaleznosc lokalna jest niesamowitym spoiwem spoleczenstwa. I tak przykladowo o S.P. George'u Bescie kazdy mowi jako chlopak z Belfastu a Roy Keane zawsze bedzie gosciem z Cork. Istotne jest tu podkreslenie najpierw z Cork, a dopiero pozniej z Irlandii. I choc wcale te dwie kwestie sie nie wykluczaja, to istotne jest podkreslenie przynaleznosci lokalnej.

Rowniez wazna o ile nie istotniejsza jest samorzadnosc i podejmowanie kluczowych decyzji u nas a nie w Warszawie. Autor pisze ze RAS jest odosobnione w skali Polski ale wlasnie chodzi o to ze wcale tak nie musi byc. Jesli bedziemy sprowadzac dyskusje do poziomu autonomii i maksymalnego uniezaleznienia sie od reszty Polski to oczywiscie nie uzyskamy przychylnosci parlamentarzystow z innych regionow. Jesli jednak podobne postulaty beda przedstawiane w kilku regionach to jest szansa na zaakceptowanie tego w skali kraju. Przyklad powstania slynnej juz Metropolii. Owszem metropolia tak - ale bez dodatkoych funduszy. A jesli by takich Metopolii bylo 4, 5 albo i wiecej w kraju to wtedy byla by wieksza szansa na dofinansowanie tego typu przedsiewziec.

Jeszcze co do wypowiedzi niektorych forumowiczow - uzywajmy przyzwoitego jezyka i szanujmy "inaczej-piszacych" bo w przeciwnym wypadku ta dyskusja zejdzie do poziomu naszego parlamentu...
Słaba ta publicystyka
6 Środa, 19. Listopad 2008 12:45
Michal
Wolę aktywnych pożytecznych idiotów, którzy intensywnie działają, niż nic nierobiącego radnego.
Nawiasem mówiąc DZ publikując tak słabe teksty w dziale 'Opinie' staje w jednym szeregu z Faktem.
Do Hanysa
5 Środa, 19. Listopad 2008 08:19
minister
Hanys - jak możesz coś popierać - "popieram RAŚ mimo świadomości nierealności ich dążeń"?

To niezbyt mądre...
Panie Naturski - jest Pan [ciach - obraza]
4 Środa, 19. Listopad 2008 02:20
Administrator




Pisze Pan, że w połowie jest Pan Ślązakiem - [ciach - wulgaryzm] prawda ! Nie ma Pan w ogóle pojęcia o Śląsku. Pewnie nie wie Pan, że sejmik, w którym pan zasiada powstał w efekcie nadania autonomii Śląskowi. Idiotyczne są również Pana rozważania dotyczące terenów, które winny otrzymać autonomię. Jakąś historię Śląska Pan czytał ? Przecież w zasadzie ustalenie granic województw stworzonych w Warszawie przy biurku nie zadowoliły nikogo prócz ich autora. Kompletny brak poszanowania historii. Tu w województwie śląskim (może Pan jako radny sejmiku jeszcze o tym nie wie) ani Ślązacy, ani Zagłębiacy ani mieszkańcy Ziemi Częstochowskiej nie są szczęśliwi z takiego podziału administracyjego. Ale grunt, że jest Pan w sejmiku i dostaje dodatkowo 26,5 tysiaka do kieszeni. Kto do cholery Pana tam wybrał ? Warszawa ? Pan ma reprezentować Śląsk a nie prezesa Jarosława. PiS może Panu podziękować - przelał Pan czarę mojej goryczy i od dnia dzisiejszego nie oddam ani ćwierć głosu na PiS. Otrzyma je RAŚ. Gratuluję polityki "decentralizacyjnej".


[Użytkownik o loginie "53" otrzymuje ostrzeżenie za złamanie netykiety od administratora].

Hanys
3 Wtorek, 18. Listopad 2008 22:23
Andrzej Kuczera
A mi wystarcza taka mrzonka...
to jak dążenie do niepodległości Katalonii, czy Szkocji - uważam powyższy artykuł za wyjątkowo płytki i ja jako HANYS od zawsze zarówno po mieczu, jak i kądzieli popieram RAŚ mimo świadomości nierealności ich dążeń. Jak wyżej mi to wystarczy, że wspomina się tamten czas, który dla mnie jest równie cenny historycznie, jak dla reszty Polaków II RP. Krzok, jak sam się określa nie powinien zabierać głosu w imieniu wszystkich Ślązaków, ma prawo jedynie do własnego zdania.
Ktoś nam wmawia kłamliwość mżonki.
2 Wtorek, 18. Listopad 2008 21:48
kaktusnadłoni
Nie jestem członkiem Ruchu Autonomii Śląska, jestem typowym gorolem. No może używając określenia przeczytanego kiedyś u Wilhelma Szewczyka: krzokiem
Te cztery powody które raczył podać Witold Naturski to uzasadnienie dobre może nie dla pożytecznego idioty, ale dobre dla klakiera centralizmu warszawskiego.
Ja się z tymi powodami nie zgadzam.

Po pierwsze: parlamentarzyści w sejmie głosują zgodnie z nakazaną dyscypliną partyjną centrali w Warszawie. Interesem centrali jest rządzenie i decydowanie o innych, samorząd to ich wróg. Podobnie Jednomandatowe okręgi wyborcze. A autonomia to w ogóle im się nie mieści w ich pojęciu.

Po drugie. Zgadzam się z tym że sytuacja społeczno-polityczna Polski dziś zasadniczo różni się od tej w dwudziestoleciu międzywojennym, ale to wcale nie świadczy na niekorzyść dzisiejszej autonomii. Pieniądze tu wypracowane powinny tu zostać. I właśnie o wypracowane pieniądze mi chodzi najbardziej.

Po trzecie. Bzdurą jest pisanie że autonomia osłabi Polskę. No chyba że osłabi tak jak osłabiło amerykańskich burżujów wyzwolenie murzynów. Polska to moja Ojczyzna, nie chcę by rosła na czyjejś krzywdzie.

Po czwarte. O terenie autonomii powinni decydować mieszkańcy, nie administracja warszawska, a sejmik wojewódzki powinien temu sprzyjać.

W moim rozumieniu, (emerytowanego górnika), radny sejmiku wojewódzkiego powinien być przedstawicielem mieszkańców nie zaś tubą centrali warszawskiej.
Kiedyś, to chyba było jeszcze w latach 80-tych zapadły dwie decyzje komunikacyjne: budowa metra w Warszawie i budowa szybkiej kolei regionalnej na Śląsku i Zagłębiu. Metro, opornie ale postępuje do przodu. Po ŚKR to tylko parę śladów zostało. Myślę że gdyby była Autonomia Śląska i pieniądze tu wypracowane tu zostawały to ta szybka kolej by funkcjonowała, i nie tylko.

Józef Brzozowski Żory
RAŚRAŚRAŚ SRAŚ SRAŚ
1 Wtorek, 18. Listopad 2008 21:23
minister
Święta prawda. RAŚ wie, że mówi bzdury, ale te bzdury utrzymują ich na powierzchni - słabo - ale zawsze...
Żeby dodawać komentarze musisz być zalogowanym użytkownikiem.
statystyka

projekt i wykonanie - ITAMS